La Rambla - Barcelona

La Rambla

La Rambla, czyli najpopularniejsza ulica w Barcelonie i rzekomo jedna z najpopularniejszych w Europie. Ogniskuje w sobie miejskie życie i jest po prostu popularnym deptakiem, bulwarem w samiuteńkim centrum miasta. Ciągnie się od portu – na wysokości pomnika Kolumba, a jej zakończeniem jest Placa de Catalunya, główny węzeł komunikacyjny miasta.

Samo słowo Rambla oznacza po polsku po prostu aleję, więc w samej Barcelonie znajdziemy kilka „Rambli” 🙂 Mocując w hotelu Travelodge Poblenou, mieliśmy obok lokalną Rambla del Poblenou.



Na samej Rambli mnóstwo straganów, restauracji, popularnych sieciówek typu McDonald. Jest to również mekka wszelkiej maści artystów – malarzy, mimów, ulicznych grajków. Ogniskuje miejskie życie i każdej porze dnia i nocy można tu znaleźć mnóstwo ludzi.

Jeśli lubicie klimat miejskich deptaków i  przechodzenie z jednego końca na drugi – z pewnością wam się spodoba. Tym bardziej, że o każdej porze znajduje się tam sporo ludzi, a La Rambla to generalnie dość gwarne miejsce, gdyż po obu stronach promenady znajduje się jezdnia, co zmusza samochody i liczne taksówki do częstego trąbienia na przechodzących ulicą ludzi. Jeśli szukacie spokojniejszych i mniej tłocznych promenad, polecamy liczne nadmorskie ścieżki i deptaki, którymi można spacerować kilometrami.

La Rambla znana jest również od swej mrocznej strony. Oczywiście tam gdzie dużo ludzi, tam grasują kieszonkowcy, stąd nie darmo główny bulwar znajduje się jako najczęściej podawane miejsce w relacjach internetowych turystów, którzy zostali okradzeni. Nam nic nie zginęło, natomiast plecak czy torebkę najbezpieczniej trzymać tu po prostu przed sobą. Ostrożności jak wszędzie nigdy za wiele.

Dla nas La Rambla nie była żadną wielką atrakcją, gdyż nie lubimy tego typu miejsc. Przechadzaliśmy się nią nieraz, głównie szukając toalet, ale również zwiedzając dzielnicę gotycką – Barri Gotic oraz słynne targowisko La Boqueria.

Zdjęcia:

3 odpowiedzi do «La Rambla»

  1. Aga napisał(a):

    Witajcie, umęczyła nas La Rambla niemiłosiernie. Architektura piękna lecz zdominowana przez stragany plastiku i szmiry. Handlarze sprzedający piszczałki, tłum ludzi i zapach starego tłuszczu do smażenia. Radzimy odkryć swoją własną Barcelonę i unikać w sezonie Starego Miasta, które jest zadeptane i przytłoczone wszechobecną konsumującą masą ludzką. Sarria – spokojna, zielona dzielnica z pięknymi ogrodami – oto dzisiejsze nasze odkrycie. Pozdrawiam. Aga

    1. Beata & Tomek napisał(a):

      Nas osobiście też, stąd przeszliśmy ją tylko raz. Pod kątem zwiedzania ścisłego centrum polecamy okres posezonowy – duużo spokojniej.

  2. AdamP napisał(a):

    Jak juz jakies komentarze to od razu narzekania. Ludzie siedzcie w domu, nikt tu nie chce czytac waszych stekan. Bylem w Barcelonie 6 razy, co roku wracam z sentymentu i mi jakos La Rambla i jej folklor nie przeszkadza. Za 3 dni znów jedziemy, znów coś odkryjemy, odwiedzimy sklep Zary tu przy La Rambli, a wy stekajcie, ze goraco, to znow ze za zimno, za duzo straganów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *