Stadion Camp Nou

Camp Nou

Stadion piłkarski Camp Nou jest dumą nie tylko samych barcelończyków, ale i całej Hiszpanii. Ten obiekt sportowy dzięki drużynie FC Barcelona notującej rok rocznie znakomite wyniki w piłce nożnej stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli całego kraju na skalę europejską (kto wie czy nawet nie światową).

Jest to największy, czynnym stadion na świecie. Trybuny mieszczą aż 98,772 osób! Jako że arena spełnia najważniejsze standardy konstrukcyjne, UEFA sklasyfikowała go na 5 gwiazdek.

Ciut historii

Decyzja o budowie tego stadionu została podjęta w 1954 roku. Przyczyna była prozaiczna, poprzedni obiekt klubu okazał się zbyt mały. Był to Camp de Les Cort (1922-1957), który liczył zaledwie 60 000 miejsc… 🙂



Budowa kosztowała (bagatela) 288,088,143 peset i trwała trzy lata – od 1954 do 1957 roku. Projektantami Camp Nou zostali Francesc Mitjans-Miró, Lorenzo García Barbon i Josep Soteras Mauri.

Ciekawostką dla polskich kibiców piłki nożnej zapewne będzie to, że pierwszy mecz  rozegrany na nim był pojedynkiem drużyny Katalonii, a Legią Warszawa. Wynik 4:2 🙂 Nie trzeba dodawać na czyją korzyść. Pierwszego, sławetnego gola na tym stadionie strzelił Eulogio Martíneza, liczba miejsc na trybunach wynosiła wtedy 93,053.

W trakcie sławetnych Igrzysk Olimpijskich z 1992 roku, które odbywały się w Barcelonie, służył jako arena nie tylko do zmagań piłkarskich, ale również kilku innych dyscyplin.

Papież Jan Paweł II, 17 listopada 1982 odprawił na stadionie Mszę Świętą dla 120 tysięcy osób.

Wymieniać i wymieniać można by imprezy, które odbyły się na Camp Nou. Od meczy FC Barcelona, poprzez finały Ligii Mistrzów, mecze Igrzysk Olimpijskich, liczne koncerty takich gwiazd jak choćby Michael Jackson czy Sting.

Kontrowersje budzi fakt, że stadion oprócz lokalnej drużyny, służył niegdyś reprezentacji Hiszpanii. Od kilkunastu lat mecze reprezentacji już się tutaj nie odbywają. Mają na to wpływ sprawy polityczne, regionalne.

Camp Nou – nie tylko dla kibiców!

Faktem jest, że nawet jeśli nie jesteś fanem FC Barcelona, a nawet piłki nożnej jako dyscypliny, wizyta tutaj z pewnością cię nie rozczaruje. Owszem, Beata obojętnie przechodziła obok klubowych trofeów i zdjęć, jednak cała reszta mocno ją wciągnęła 🙂 Więcej – po wizycie na Camp Nou stwierdziliśmy, że nie można być w Barcelonie i nie zakupić (dość drogich!) biletów na zwiedzanie obiektu. Dlaczego?

  • Po pierwsze chociażby ze względu samego rozmiaru tego stadionu;
  • Po drugie, jak by nie było, otoczone jest magią i popularnością samej drużyny;
  • Po trzecie, na jego teenie urządzone jest bardzo ciekawe, multimedialne muzeum;
  • Po czwarte, możemy zajrzeć w na prawdę wiele miejsc – szatnie, trybuny, stanowiska komentatorskie…
  • Po piąte, całości dopełnia klubowy sklep, gdzie można kupić mnóstwo gadżetów klubu piłkarskiego.

Zaczynamy zwiedzanie

Nie ma co ukrywać, wstępu na zwiedzanie Camp Nou – Camp Nou Experience, do tanich nie należy. Koszt to 23 euro od osoby dorosłej. Dla dziecka w wieku od 6 do 13 lat 17 euro. Ale czy można obejść się smakiem widoku zewnętrznego i klubowego sklepiku? Nie! Kupujemy i ruszamy!

Kasy biletowe na Camp Nou

Na starcie muzeum urządzone w nowoczesnym, multimedialnym stylu. Wszystkie „sale”, albo raczej ścieżki z eksponatami, rozmieszczone są tematycznie, w eleganckich gablotach, a wszystkiemu towarzyszy gustowne wnętrze z bardzo dobrze dobranym oświetleniem. Przechodzimy kolejno obok gablot ze starymi dokumentami, piłkami, butami piłkarzy. Na ścianie o dość znacznych rozmiarach szereg pucharów zdobytych przez drużynę.

Kolejne wspomnienia, wiadomości, część informacji dostępnych jest na multimedialnych stołach, przy których możemy stać, czytać informacje i oglądać filmy. W jednym z zakamarków kilkanaście wiszących par słuchawek w których odsłuchać można wyrywki relacji z różnych meczy oraz okrzyki kibiców.

Trofea są poukładane tematycznie, największą popularnością cieszą się słynne puchary z Ligi Mistrzów.

Cam Nou - Trofeum z Ligi Mistrzów

Po drodze można sobie zrobić pamiątkowe foty z naturalnej wielkości, gwiazdą Blaugrany, czyli Lionelem Messi 🙂

Kolejny punkt to przejście do „zaplecza” dla vipów. Tam oczywiście gustowne skórzane kanapy i mini barek. Fajne zacisze, zwłaszcza, że nieopodal szatnia dla piłkarzy.

Wchodząc do szatni nie jeden kibic piłki nożnej emanuje radością. Dlaczego? Niby zwykłe szafki, leżanka do masażu, mini jacuzzi, lodówka na napoje….ale korzystają z tego nie byle kto – bożyszcze tysięcy, ludzie których każdy, nawet okazjonalny kibic zna!

Kolejne miejsce wytyczone „ścieżką dla zwiedzających” to sala konferencyjna. Po drodze do niej „ścianka”, na której tle odbywają się wywiady z piłkarzami czy trenerami. Tyle już za nami, a jeszcze nie dotarliśmy na samą arenę 🙂

Kolejny krok i wąskim korytarzem zbliżamy się do wyjścia na boisko dla piłkarzy. Ściany wytapetowane ich zdjęciami w rozmiarach większych niż rzeczywiste. Do tego nad głowami dźwięki z głośników, które mają sprawić, że turyści czują się jak piłkarscy gladiatorzy, którzy we wrzawie okrzyków, śpiewów i bębnów wychodzą na zagrzewani na murawę. Robi wrażenie. Po drodze, we wnęce po prawej, mała kapliczka, by móc pomodlić się czy też po prostu przeżegnać przed samym pojedynkiem. Dla turystów kolejny punkt na pamiątkową fotkę – zaraz przez wyjściem na murawę podświetlone logo drużyny. No i tworzą się korki… 🙂

I jesteśmy…Poraża ta ilość krzesełek, wysokość trybun, nawet zieleń murawy, magicznie :). Rozglądasz się dookoła, niby z każdej strony to samo, lecz nadal chcesz się kręcić i kręcić i rozglądać, podziwiać. Z dołu nawet nie jesteś w stanie policzyć rzędów, nawet sektory tylko dzięki temu że są w różnych kolorach, jest się w stanie rozróżnić. Gigant.

Trybuny na Camp Nou

Po ochłonięciu i dziesiątkach zdjęć, idziemy dalej, bo to jeszcze nie wszystko. Kierujemy się do jednego z wyjść z trybun i podążamy na prawie sam szczyt, a mianowicie do gniazda dla reporterów. Po drodze (bo mamy do pokonania parę pięter po schodach) mamy okazje się przyjrzeć jak wygląda „zaplecze” dla kibiców przybywających na mecze. Toalety, blaty dla barów, które zapewne podczas meczy zapełnione są stoiskami z napojami i przekąskami. W tej części najlepiej widać, że obiekt nie jest nowy. Stare kafelki, posadzki z lat zapewne jakiś 70-tych, dodają temu miejscu uroku.

W gnieździe reporterskim „ciasno”;) Jest oszklone, odizolowane od reszty. Trochę wyeksploatowane krzesełka, jedno obok drugiego, wąskie długie biurko i małe telebimy przed. Poza tym niesamowity widok na boisko – teraz widać, jak dziennikarze pracujący na Camp Nou mają na widelcu ogląd całego boiska. Przy tej wysokości te małe telebimy są bezwzględnie potrzebne, by widzieć szczegóły, zwłaszcza w spornych momentach gry. I tu znowu urok, który pozwala wczuć się w magie piłki nożnej na Camp Nou – na telewizorach wyświetlane są urywki żywiołowej pracy komentatorów podczas meczów. Wszystko to z dobrze wyregulowanym dźwiękiem.

Camp Nou - gniazdo komentatorskie

Powoli kończymy nasze zwiedzanie schodząc w dół, z powrotem do muzeum. Tam kolejna, niestety już jedna z ostatnich „atrakcji”, a mianowicie urywki z najlepszymi momentami meczy FC Barcelony. Wszystko to rozciągnięte na ok. 20, gigantycznych telewizorach, a na przeciwko rząd sof, na których można spocząć i delektować się najpiękniejszymi bramkami w wykonaniu piłkarzy Blaugrany. Obrazy ukazują się na nich wybiórczo, na koniec ukazując jeden „obrazek”. Ciężkie do opisania, warte do zobaczenia 🙂

Ostatnia sala to swego rodzaju reklama głównego sponsora drużyny, czyli linii lotniczej Qatar Airways. Tam można obejrzeć spoty reklamowe, plakaty piłkarzy ze stewardesami przewoźnika (to samo zresztą widnieje na zewnętrznej ścianie stadionu) i parę innych ciekawostek. Wyście ponownie prowadzi przez pierwszą część muzeum jaką zwiedziliśmy.

Camp Nou - zdjęcia piłkarzy

Oczywiście jak przystało na tego typu przybytki, podczas trasy zwiedzania mijamy ścianki, gdzie możemy sobie zrobić zdjęcie, np z pucharem – fotomontaż. Wszystko to w ładnym etui można kupić na samym końcu, a kosztuje sporo!

2-godzinne zwiedzane stadionu kończymy na sklepiku klubowym, o którym wspominaliśmy wcześniej. Wybór gadżetów przeogromny, od koszulek, szalików, bokserek, po kufle czy lodówki z logo klubu. Co ważne, w sklepach Nike czy sklepach klubowych na mieście można kupić większą część tego samego asortymentu w tej samej cenie.

Zauroczeni Camp Nou, z pewnością jeszcze kiedyś się tam znajdziemy, tym razem jednak na meczu “katalończyków” 🙂

Galeria:

Panorama stadionu nakręcona z perspektywy trybun:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *